Ułatwianie wszystkiego jest trudne.
Wiem co mam robić i to robię - nawet mi ostatnio wychodzi...
A wnętrzności dalej żal ściska. Boli jak cholera - można pewnie to uznać za jakąś chorobę, bo ani serce, ani żaden inny narząd wewnętrzny nie powinien się tak boleśnie kurczyć i to w dodatku tak często, prawda? Z drugiej strony myśli sporo potrafią, więc może to one mnie tak bolą...? Nie wiem.
Wciąż jesteś dla mnie bardzo ważny. Fajnie, że jesteś taki szczęśliwy - chociaż pół mnie ma się dobrze. A drugie pół tymczasem próbuje udowodnić (sobie przede wszystkim), że jest silne i że wreszcie wszystko zaczyna działać. To, o czym drugie pół tak naprawdę myśli nie ma najmniejszego znaczenia. Drugie pół nie chciałoby popsuć sobie humoru pisząc teraz o tym...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz