Nową nowością jest to, że trudno mi się teraz określić.
Poczytałam trochę i wiem - nie ma się czego obawiać. Jeszcze nie teraz, bo to takie szczenięce. Nie mówię, że nie dojrzeje - jest szansa, że tak, ale na to potrzeba czasu, a to dla mnie wystarczy -mam swój czas na przemyślenia, zmiany, decyzje. Na układanie nowego życia.
Postanowiłam zawalczyć o siebie i myślę, że z walki wychodzę jak do tej pory zwycięsko. Wiem, że jeszcze nie raz on mi się przyśni, jeszcze nie raz popłyną łzy i nie raz ktoś lub coś mi o nim przypomni. Wiem, że jeszcze nie przestałam go kochać i wiem, że nie przestanę. Mówcie sobie, że nie zasłużył, ale czy nie na tym właśnie polega miłość? Na kochaniu zawsze i pomimo wszystko?
Popatrzcie jaką jestem szczęściarą - jestem zakochana...
A jego nowa ona? Mówi o sobie wyjątkowa.
Taka wskazówka. Radzę - zapamiętaj raz na zawsze:
- Nie nazywa się siebie wyjątkowym dziecino. Wyjątkowość się pokazuje.
To chyba tyle "przekazu" na dziś...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz