Wczoraj tyle optymizmu, dziś jest go ciut mniej.
Nie umiem się pogodzić z tym, że muszę żyć bez Ciebie. Próbuję, owszem, ale nieudolnie. Chciałabym zrobić coś, co skłoniłoby Cię do powrotu. To coś mogłoby być wszystkim.
Nie dbam o to, co myślą inni - tak czuję, tak jest, nie umiem inaczej. Powinnam żałować, że tak bardzo Cię pokochałam... Zniszczyłam sobie przez to kawał życia. Nie obwiniam Cię za to - widzę tu wyłącznie swoją winę. Z jednej strony jestem wściekła na Ciebie o te wszystkie kłamstwa (choćby te, że mnie nigdy nie opuścisz). Z drugiej, nie mają one dla mnie żadnego znaczenia. Gdybyś tylko chciał wrócić...
Nie umiem się pogodzić z tym, że muszę żyć bez Ciebie. Próbuję, owszem, ale nieudolnie. Chciałabym zrobić coś, co skłoniłoby Cię do powrotu. To coś mogłoby być wszystkim.
Nie dbam o to, co myślą inni - tak czuję, tak jest, nie umiem inaczej. Powinnam żałować, że tak bardzo Cię pokochałam... Zniszczyłam sobie przez to kawał życia. Nie obwiniam Cię za to - widzę tu wyłącznie swoją winę. Z jednej strony jestem wściekła na Ciebie o te wszystkie kłamstwa (choćby te, że mnie nigdy nie opuścisz). Z drugiej, nie mają one dla mnie żadnego znaczenia. Gdybyś tylko chciał wrócić...
Tak, gdybyś chciał... ale nie chcesz. Taki jesteś teraz szczęśliwy? A co z tym szczęściem, które jeszcze nie tak dawno (choć bez Ciebie trwa to już całą wieczność) budowaliśmy wspólnie? Nic to dla Ciebie nie znaczyło? Nie umiem pojąć niczego. Jedyna jasna i nieskomplikowana myśl, jaka krąży teraz po mojej głowie, to że wciąż Cię kocham. Na zawsze, pomimo wszystko... i wygląda na to, że prawdziwie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz